Początek każdego roku to czas podsumowań minionych 12 miesięcy. Fajnie powspominać, co nas spotkało, do jakich miejsc mieliśmy okazję dotrzeć, ile planów i założeń udało nam się zrealizować. Trochę nam zajęło, żeby uporządkować chronologicznie każdy wyjazd. Ale od czego jest fejsbuk, instagram, smartfon z niekończącą się pamięcią pełną zdjęć i filmów 😉 I tak, udało nam się kolażowo podsumować miniony rok, który okazał się dla nas niezwykle łaskawy, pozwalając nam odkrywać kolejne zakamarki otaczającego nas świata 🙂

Pierwsze tygodnie stycznia to czas, w którym w Nowy Rok wchodzimy z nową energią, ze świeżymi pomysłami, to też zawsze czas planowania i spisywania postanowień noworocznych. My co roku postanawiamy sobie, że nasz wolny czas będziemy spędzać aktywnie i na ile możemy, staramy się to realizować 🙂 Tak więc począwszy od zimy, sporty zimowe (narty vs. deska) to absolutny must do każdego roku. W zeszłym roku, krótko bo krótko, ale udało nam się spędzić kilka dni w naszych pięknych górach, korzystając ze śniegu ile się dało 🙂

 

 

Luty to niezapomniana przygoda, którą opisywaliśmy tutaj. Festiwal Muzyki Lodowej to jedno z ciekawszych wydarzeń, w którym udało nam się aktywnie uczestniczyć.

 

 

Marzec to szybki wypad do Szkocji i jeszcze szybsza eksploracja okolic Aberdeen. Będąc w tamtych rejonach totalnie urzekła nas ilość zamków niczym z Harry’ego Pottera. Te malownicze tereny sprawiły, że chętnie tam jeszcze wrócimy 🙂 W marcu wybraliśmy się również nad polskie morze. Umówmy się, pogoda w tym czasie nie rozpieszcza, ale czego nie robi się, aby samemu móc złowić świeżutkie dorsze 🙂

 

 

W kwietniu, co roku bierzemy udział w rajdzie rowerowym w okolicach Trzebini pod Krakowem. Tym razem postanowiliśmy ów rajd „zrobić po swojemu”. Przez dwa dni odkrywaliśmy szlaki w Parku Krajobrazowym Dolinek Krakowskich.

 

 

Majówkę spędziliśmy w Gruzji. Był to strzał w dziesiątkę! Nie dość, że bilety niedrogie, pora idealna (nie ma wtedy jeszcze takiego natłoku turystów) to jeszcze te widoki i jedzenie… Gorąco polecamy 🙂

 

 

Czerwiec i lipiec to okres, w którym co roku wyjeżdżamy też na spływy kajakowe. W tym roku padło na Małą Panew w okolicach Opola.

 

Fot. G. Krasoń

 

W lipcu wyskoczyliśmy też na weekend do Kazimierza. Przy okazji festiwalu Kazimiernikejszyn udało nam się też trochę pozwiedzać tamtejsze okolice na rowerach.

 

 

Dodatkowo w lipcu udało nam się również odkryć na rowerach Kaszubską Marszrutę. Ponad 150 km szlaków, przepiękne lasy, słowem bajka 🙂

 

I niech mi ktoś powie, że Polska nie jest pięknym krajem 🙂

 

W sierpniu zdobyliśmy Trolltungę czyli Język Trolla 🙂 Ten trekking był na naszej liście to do od dawna. Dodatkowo, zrobiliśmy też niemniej ciekawy trek pod lodowiec w okolicy miejscowości Odda. Norwegia po raz kolejny udowodniła nam, że mamy po co tam wracać 🙂

 

 

Wrzesień to krótki wypad do Lwowa. Miasto, które totalnie zachwyca i przenosi w czasie. Jesień to zdecydowanie bardzo dobra pora, żeby odwiedzić naszych sąsiadów. Tyle że, niekoniecznie… samochodem 😉 Ale o tym kiedy indziej 🙂

 

 

Październik poświęciliśmy na szukanie inspiracji wyjazdowych. W związku z tym, wzięliśmy udział w targach podróżniczych World Travel Show w Warszawie. Spotkaliśmy naszego ulubionego Olka Dobę, a także wielu innych podróżniczych blogerów. Działo się tyle, że dwa dni to za mało, żeby ogarnąć całe targi. Z pewnością wybierzemy się na kolejną edycję 🙂

 

 

W listopadzie za to mieliśmy swój podwójny debiut!!! Zostaliśmy zaproszeni przez Klub Podróżnicze Inspiracje do Olsztyna, aby opowiedzieć tam o naszej islandzkiej przygodzie. Mało tego, po raz pierwszy wystąpiliśmy w radiu 🙂 Pisaliśmy o tym tutaj. Nie skłamiemy jeśli powiemy, że było to dla nas największe przeżycie minionego roku 😀

 

 

Rok zakończyliśmy na przepięknym Podlasiu. Kolejny raz spędziliśmy tam zimowy weekend i ciągle obiecujemy sobie, że wrócimy tam latem 🙂

 

 

Zatem żegnaj 2017, witaj 2018! Jesteśmy gotowi na nowe przygody!