Flatey to po islandzku „płaska wyspa”. Jest tak mała i odosobniona, że w sezonie zimowym zamieszkują ją tylko dwie rodziny. Niemniej jednak warto o nią zahaczyć, by odwiedzić najmniejszą bibliotekę na świecie, pogadać z owcami czy skosztować domowego dżemu z rabarbaru. Raj dla obserwatorów ptaków i sympatyków kolorowej, islandzkiej zabudowy.

Flatey jest jedyną zamieszkiwaną wyspą spośród niemal 3000 innych leżących w zatoce Breiðafjörður. Całą wyspę można spokojnie obejść pieszo, jej długość to zaledwie 2 km. Po zejściu z promu odnosimy wrażenie, że tu naprawdę nikt nie mieszka. Flatey zdaje się być idealnym miejscem dla tych, którzy chcą się wyciszyć i pobyć sam na sam z naturą. Idąc w stronę ptasich lęgowisk, które znajdują się na drugim końcu wyspy, przekonujemy się, że latem odpoczywa tu wielu Islandczyków. Mijamy kolorowe, jakby wyjęte z bajek dla dzieci, domy. Przed jednym z nich stoi skrzynka, a na nim pięknie ozdobione słoiki z domowym, rabarbarowym dżemem, obok słoik na islandzkie korony 🙂 Nie zastanawiamy się długo, „kupujemy” dżem, który okazał się wyborny 🙂

Idziemy dalej, dookoła towarzyszą nam owce, które wiodą tu nieśpieszne życie. Docieramy do… prawdopodobnie najmniejszej biblioteki na świecie. Znajduje się tam największy zbiór manuskryptów islandzkich sag. Miejsce jest urocze, a dowodem na to, że mieszkańcy z niego korzystają jest zeszyt wypożyczeń, w którym widnieją aktualne daty 😉

A jak się dostać na tę małą wyspę? Jedyna opcja to prom, który kursuje dwa razy dziennie między Stykkishólmur a Brjánslækur, z przystankiem na Flatey, która jest w połowie drogi. Całkowita podróż trwa niecałe trzy godziny. Ceny biletów zaczynają się od 150 zł. Warto podkreślić, że na Flatey nie można poruszać się własnym samochodem (na szczęście!). Zatem jeśli planujecie podróż autem, jedyną opcją, jaką zaoferuje Wam prom to transport z Półwyspu Snæfellsnes na Fiordy Zachodnie bez przystanku na płaskiej wyspie.