Absolutny must see na Islandii. Wyobraź sobie, że jesz śniadanie z widokiem na leniwie dryfujące po lodowcowej lagunie turkusowe góry lodowe. Każda z nich to oddzielny byt. Jedyne, co je łączy to to, że za chwilę wszystkie wpadną do oceanu i wraz z falami rozbiją się o brzeg.

Jezioro Jökulsárlón, powstałe z największego na Islandii, topniejącego lodowca Vatnajökull, od początku było na naszej liście do odwiedzenia. Nie przewidywaliśmy jednak noclegu nad jego brzegiem. Plan był taki: dotrzeć na pole kempingowe w celu ogólnego ogarnięcia się i zrobienia tak bardzo upragnionego prania 😉 Rzeczywistość okazała się zupełnie inna, niż planowaliśmy. Kiedy złapaliśmy stopa, którym chcieliśmy dostać się na kemping, zaczęło już lekko padać. To nic, w końcu za chwilę znajdziemy jakiś kawałek dachu, pod którym się wysuszymy, ugotujemy coś dobrego… – nie traciliśmy nadziei. Według nawigacji, kemping miał być już gdzieś w pobliżu. Jednak z każdym kilometrem coś nam mówiło, że na miejsce tego wieczoru jednak nie dotrzemy. Brak oznakowania, jakichkolwiek drogowskazów sprawił, że na dobre przejechaliśmy nasz cel. Dobre humory zaczęły nas powoli opuszczać. Niewiele myśląc poprosiliśmy przemiłych Amerykanów, aby nas wysadzili przy najbliższej nadarzającej się okazji. Trafiło na parking przy jeziorze Jökulsárlón. Dookoła ani żywej duszy, zaczyna się ściemniać i opad jakby coraz większy… Oddaliliśmy się od drogi i wspomnianego parkingu. Ponieważ naszym jedynym marzeniem było zaszyć się w ciepłych i suchych śpiworach, postawiliśmy nasz mobilny domek najszybciej jak się dało. A mogło być tak pięknie, prysznic, pyszna kolacja, pranie… – to jedyna myśl, jaka krążyła po naszych głowach. Ku naszemu zdumieniu, rano po przebudzeniu, oboje stwierdziliśmy, że… nie mogliśmy trafić lepiej! Pobudka i śniadanie z takim widokiem, to jest to! Sami zobaczcie 🙂

Ps. Parę informacji praktycznych. Jezioro Jökulsárlón leży w południowej części Islandii i nietrudno do niego dotrzeć jadąc „jedynką”. Na miejscu organizowane są rejsy amfibią, jednak spacer brzegiem jeziora w zupełności wystarczy, aby nacieszyć oko widokiem gór lodowych. Gdzieniegdzie możemy też dostrzec wynurzające się z laguny foki 🙂 Z ciekawostek: jezioro jest na tyle spektakularne, że kręcono tam m.in. jedną z części o Jamesie Bondzie 🙂