Po czym poznać Islandczyka? Po tym, że w swojej szafie ma przynajmniej jeden sweter lopapeysa, udziergany przez mamę, babkę, ciotkę czy znajomą. Jest to znak rozpoznawczy rodowitych mieszkańców wyspy, element ich tożsamości. Na dodatek świetnie komponujący się z islandzkimi krajobrazami. Wszystko to zebrane w całość tworzy coś pięknego, charakteryzującego ten kraj.

Spacerując ulicami Reykjaviku czy mniejszych miasteczek, nie trudno zauważyć Islandczyków w swetrach z charakterystycznym motywem na ramionach. Noszą je wszyscy, od najmłodszych po ludzi w sile wieku. Lopapeysa jest z pewnością lubianą częścią garderoby Islandczyków. Przekonaliśmy się o tym na własne oczy podczas święta ryby w Dalvík, zresztą zobaczcie sami 🙂

 

 

 

Wszyscy mają lopapeysa, mam i ja!

 

 

 

Czym lopapeysa różni się od zwykłego wełnianego swetra? Gryzie podobnie, ale robiony jest on wyłącznie z wełny Lopi pozyskiwanej jedynie z islandzkich owiec. Ponoć pachnie łąką ale osobiście stwierdzam, iż zapach ten jest bliższy woni owieczek 😉 Grzeje rewelacyjnie, jest więc idealny na islandzką pogodę. Na dodatek, swetry te posiadają właściwości wodoodporne, a to za sprawą nietypowej struktury owczego włosia. Jego włókno zewnętrzne jest długie, pokryte naturalną warstwą tłuszczu, która zapewnia izolację i wspomnianą wodoodporność. Z kolei włókno wewnętrzne, które jest krótsze i bardziej puszyste, chroni przed zimnem i wilgocią. Swetra lopapeysa nie powinno się też prać zbyt często. Mówi się, że wystarczy wietrzenie 😉 Wówczas jego właściwości będą nam służyć przez długie lata…

Jest też wiele kwestii technicznych, takich jak np. brak szwów na bokach. Niestety na drutach nie robię i kompletnie się na tym nie znam. Natomiast serdecznie Was zapraszam do świata Ewy, fantastycznej dziewiarki, która tworzy przepiękne rzeczy i o islandzkich swetrach wie wszystko 😉