Małe rybackie miasteczko, do którego docieramy przy okazji, czekając na Święto Ryby w Dalvík. Położone na północy Islandii, na brzegu malowniczego fiordu o tej samej nazwie. Jadąc w stronę Akureyri, warto zjechać z krajowej „jedynki”, aby zawitać do Siglufjörður. Miejsce jest urokliwe, a to za sprawą kolorowej zabudowy. Do portu co chwilę zawijają kutry rybackie, a na naszych oczach wyładowywane są tony dorszy. To właśnie takie miasteczka lubimy najbardziej, bez chmary turystów i kiczowatych sklepów z pamiątkami. Choć niewielkie, bardzo nam się spodobało. Ma trochę niewiele ponad 1000 mieszkańców, co jak na Islandię jest już dość dużym miasteczkiem 😉

Siglufjörður było kiedyś ważnym ośrodkiem połowu śledzi. Nawet w herbie miasta znajdują się trzy dorodne srebrne ryby 🙂 Niestety okres śledziowej prosperity dość szybko się skończył. Dziś natomiast główną atrakcją miasteczka jest jedyne w swoim rodzaju muzeum poświęcone śledziom.

Być może nie jest to miejsce, gdzie można zagościć na dłużej. Odwiedzając jednak Siglufjörður, prawdopodobnie każdy znajdzie tu coś dla siebie. Miasteczko oferuje kilka tras trekkingowych w pobliskich górach. Ponadto, co roku w lipcu odbywa się tu festiwal muzyki folkowej. Można też tak jak my, spontanicznie tu wpaść, aby przespacerować się między kolorowymi uliczkami i… zarobić dorsza 🙂

A historia była taka: spacerując niespiesznie po porcie, zauważyliśmy zbliżające się kutry rybackie, które wracały z połowów. Każdy z nich był wyładowywany z setek dorszy. Obserwując ciężką pracę rybaków, spytaliśmy z czystej ciekawości o cenę tych ryb. Ku naszemu zdziwieniu, kapitan jednego z kutrów bez namysłu podarował nam świeżutkiego dorsza ot tak, bez gadania 😉 To nie pierwszy raz, kiedy spotykamy się z tak dużą otwartością i sympatią ze strony Islandczyków 🙂 Zupełnie nieprzygotowani na zabranie takiego souvenira mieliśmy szczęście, gdy ktoś widząc całe zamieszanie, dał nam jakąś foliówkę do zapakowania naszego „obiadu”. Niewiele myśląc, poszliśmy zakupić jeszcze parę ziemniaków, aby wieczorem przygotować sobie prawdziwe fish&chips 🙂

W plebiscycie na najbardziej urocze miasteczko na Islandii, myślę że Siglufjörður plasowałoby się w czołówce. Zobaczcie sami, czy nie jest tam pięknie?